Ale zdarzyły się dwie piękne rzeczy, właściwie najpiękniejsze: wyszłam za mąż i urodziłam najpiękniejszą istotkę na świecie :). Bardzo dużo się działo i przyznaję, że jestem trochę zmęczona, nawet bardzo szczerze mówiąc.
Siedzę więc i myślę co mnie czeka w tym roku? Mam nadzieję że trochę więcej spokoju i przewidywalności w życiu:)...ach...
Życzę więc sobie i wszystkim w tym roku cierpliwości, uśmiechu na co dzień, czasu, takiego tylko dla siebie,dystansu do siebie i życia, a przede wszystkim umiejętności przyjmowania tego co daje nam los...Wszystkiego dobrego Wam, którzy czasem tu zaglądacie i tym, którzy tego nie robicie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz